sobota, 28 lipca 2012

28.07.2012r

Wakacji ciąg dalszy

Przepraszam, że nie pisałam, ale pojechałam na obóz. Wróciłam szczerząc się jak idiotka do mojej rodzicielki. Na pytanie dlaczego się tak cieszę odpowiedziałam śmiechem. Jednak wakacje to cudowna pora roku. 

Stało się. Zakochałam się.  I to w najmniej oczekiwanym momencie i w najmniej oczekiwanej osobie...
Wakacyjna miłość, możecie pomyśleć. Otóż nic bardziej mylnego. Zakochałam się w osobie, którą bardzo dobrze znam już od dłuższego czasu. W bliskim mi człowieku. Moim przyjacielu. To jest dla mnie paranoją i ostatnią rzeczą jakiej bym się po sobie spodziewała. Nie wiem czy dobrze robię, ale życie polega na ryzyku. No i jesteśmy razem. Okazuje się, że to ja najdłużej się przed tym uczuciem broniłam... Zobaczymy czy coś wyniknie z początkowo szczeniackiego zauroczenia...

Jednak w życiu zdarza się wiele niespodziewanych zwrotów akcji... 
Siedzę na swoim obozowym posłaniu. Znudzona czekam, aż opiekunka zawoła mnie i moje koleżanki na dyskotekę. Nie stroję się. Czuję, że nie ma potrzeby. W między czasie przegryzam piernika. Jak większość ludzi uwielbiam słodycze. Bezmyślnie szczypię narzutę, którą jest przykryte łóżko. Czuję, że coś jest nie tak. Ogarnia mnie fala niepewności, kiedy słyszę tak dobrze mi znany kawałek AC/DC -Highway to hell wydobywający się z mojego telefonu. Naciskam zieloną słuchawkę. Po chwili słyszę przemęczony i smutny głos mamy:
-Babcia jest w szpitalu...
Dalej już nie zważam na jej słowa. Przypominam sobie, że od dłuższego czasu moja "druga mama" miała poważne problemy zdrowotne. Momentalnie do moich oczu napływają łzy. Tak strasznie boję się, że stracę drugą z trzech najważniejszych osób w moim życiu...
 Są wakacje(oraz bardzo pasjonujące igrzyska olimpijskie), więc i posty będą rzadziej. Życzę Wam miłego wypoczynku!
Pozdrawiam
Vivenn

środa, 11 lipca 2012

11.07.2012r

Inspiracja


Idę przez łąkę. Jest wieczór, godzina ok 21. Zmierzam ku cmentarzowi, który znajduje się niedaleko mojego domu.  Już z oddali widzę blask kolorowych zniczy. Jest ich wyjątkowo  wiele. Prawie tyle, jak we Wszystkich świętych.  Podziwiam ten piękny, ale przygnębiający widok. Tak wiele osób odeszło z tego świata.
Powolnym krokiem zbliżam się do rodzinnego grobowca. Widzę twarze moich bliskich na zdjęciach, koło imienia i nazwiska. Znowu czuję ból i pustkę. Na co dzień po prostu te uczucia schodzą na drugi plan. Schylam się i zapalam jedną ze świec. Tępo patrzę się w grubą, marmurową płytę zdobiącą miejsce pochówku. Wokoło roztacza się delikatna poświata zniczy. Są one jedynym oświetleniem w oddalonym od drogi cmentarzu. Rozglądam się wokoło. Prawie przy każdym nazwisku coś się świeci. Myślę, że to dziwne. Z ciekawości idę się przejść koło najbliższych grobowców.  Wszędzie są kwiaty i świece. Z niezrozumiałą niechęcią wlekę się w drogę powrotną do domu. Dopiero po przyjściu uświadamiam sobie, dlaczego cmentarz był tak rozświetlony. Tego dnia ojcowie obchodzili swoje święto.

  
Idę nadmorską promenadą ze swoją bliską koleżanką. Nagle ona gwałtownie się zatrzymuje. Jej oczy patrzą gdzieś w przestrzeń, a usta wymawiają bezgłośnie jakiś wyraz. Po jej policzkach zaczynają cieknąć łzy. Zdezorientowana przytulam ją. Teraz cichutko łka w moje ramię. Nie wiem ile czasu mija. Nie obchodzi mnie to. Między nami panuje cisza, choć wokół roi się od rozmawiających gapiów. Nie chcąc stać się kolejną atrakcją powoli przechodzimy na ławkę. Obie patrzymy w przestrzeń.
-Mój dziadek umarł rok temu.- słyszę tak dobrze mi znany głos koleżanki. Odwracam głowę i uważnie na nią patrzę. Zapuchnięte oczy zasłoniła okularami słonecznymi. Czekam na dalszy rozwój jej wypowiedzi.
-Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że już go nie zobaczę. On odszedł. A ja nawet nie zapłakałam na jego pogrzebie.- mówi łamiącym się głosem. 
Jak dobre wiem co czuje. Przecież ja też straciłam bardzo bliską osobę. Tyle, że dla nie limit łez się wykończył. 
Dzięki temu jesteśmy sobie teraz bliższe. Może wspólny ból łączy? 
-Spotkamy się tam u góry. Ja w to wierzę. Ty też spróbuj. To  pomaga.

Wróciłam z obozu. Było naprawdę fajnie. Jeśli chcecie mogę Wam go opisać, ale nie wiem czy moja opowieść Was porwie. 
Wakacje, ach wakacje! Jak je spędzacie?
Pozdrawiam
Vivenn